No to nadeszły czasy protestów studentów także w naszym kraju. Ruszają już dziś:
- Masz trąbkę, budzik albo gwizdek? Jesteś studentem i nie chcesz wprowadzenia płatnych studiów oraz wyścigu szczurów między uczelniami? Nie podoba ci się to, co się dzieje na polskich uczelniach? Twoje stypendium socjalne/naukowe wydajesz co miesiąc w całości na ksero, zjedzenie kilku ciepłych obiadów na mieście i dojazdy na uczelnię? Nie chcesz płacić za studia? Masz dość obniżania zniżek studenckich? Dość lekceważącego traktowania na uczelni? Przyjdź i protestuj z nami - zachęcają organizatorzy akcji "Alarm dla edukacji".
więcej tutaj.
Cała akcja rozpoczyna się dzisiaj w 10 miastach w Polsce (choć liczba miast może jeszcze się zwiększyć ponoć), o godz. 11.55.
Studenci postanowili więc wziąć sprawy w swoje ręce. I trzeba przyznać, że w tym co mówią jest sporo racji. Ciągle bowiem studenta traktuje się w Polsce, ogólnie mówiąc, źle. Uczelnie traktują coraz częściej studentów jako sposób do zarabiania pieniędzy, wykładowcy nieraz szydzą z braci studenckiej otwarcie, podczas wykładów, a administracja nie dba o zapewnienie studentom odpowiedniego komfortu studiów.
To wszystko prawda i dobrze, że studenci nareszcie zdecydowali się zaprotestować. Czy sposób jest dobry? Trudno powiedzieć. Można się jednak obawiać, że brak po stronie organizatorów jakiejś powszechnie znanej i szanowanej instytucji może spowodować, że protest ten nie zostanie potraktowany poważne. No chyba, że na ulice wyjdą dziesiątki tysięcy...